wystawy

GRY I ZABAWY

Centrum Sztuki Współczesnej Solvay w Krakowie, zaprasza w piątek, 7.09.2018 o godzinie 19.15 do Galerii Promocyjnej na wernisaż wystawy malarstwa prac Roberta Bubla pt. „Gry i zabawy”. Wstęp wolny. Zapraszamy!

/

Na obraz można spojrzeć jak na grę. Ten aspekt był już wielokrotnie przedmiotem dociekań teoretyków sztuki. Zawsze mnie to spojrzenie pociągało, jeszcze kiedy nie było takich aplikacji z grami na smartfony. Smartfonów też nie było. Gra kojarzyła się z szachami, dominem albo chińczykiem. Zasadniczo tylko tak. Ale to bez specjalnego znaczenia, bo każda gra tworzy pewną rzeczywistość, która istnieje w jakiś sposób dla graczy. Każda też rządzi się regułami, które obowiązują w jej obrębie. A te zasady warunkują przebieg gry: jeśli ruch taki, to potem taki, etc., etc. To samo widzę w obrazie, – w wielu płaszczyznach, – bo i w relacji obraz/patrzący, jak i w procesie tworzenia. Co dla mnie jest doświadczeniem bezpośrednim. Malarstwo również kreuje pewną rzeczywistość, która, choć stworzona tu i teraz, w jakiś sposób istnieje. W jaki, – to już zupełnie inna sprawa. Rządzi się także regułami, które mogą obowiązywać tylko w jego obrębie: umowna przestrzeń, umowne światło, umowny język. Obraz może być też jak układanka, jak puzzle: kiedy dopasujemy jeden element do innych, widzimy znaczenie całości. Stąd nieprzypadkowo w zestawie obrazów na wystawie jest kilka z cyklu ‘Puzzle’, który maluję w tym roku. Wybór płócien podkreśla pewien aspekt moich zainteresowań. Aspekt przekazu, który ciągle jest obecny. Także w cyklach, gdzie układanka, czy gra nie są pierwszymi kategoriami, które odczytujemy.
A słowo ‘zabawy’ w tytule wystawy dodałem, żeby nie było tak śmiertelnie poważnie. 
                                                                                                                                                            

– Robert Bubel

 

„Jak sobie życzysz” – 50 x 90 cm, olej na płótnie, 2018

 

Robert Bubel – malarz, ur. w 1968 w Żarkach k/Częstochowy. Studiował malarstwo w ASP w Krakowie, dyplom w pracowni prof. Z. Grzybowskiego w 1997 roku. Zajmuje się malarstwem i rysunkiem. Od 1990 roku mieszka i pracuje w Krakowie.

„Posługuję się tradycyjnymi środkami malarskimi z wyboru. Myślę, że dla każdego malarza odniesieniem jest cała tradycja malarstwa, ale są też odniesienia najbliższe. Takim jest dla mnie spuścizna 2 połowy XX w. Ciągle ważne jest dla mnie stwierdzenie, że obraz, to płaszczyzna pokryta plamami barw w określonym porządku. W tym sensie każdy obraz jest dla mnie obrazem abstrakcyjnym. I środkami malarskimi, które w istocie są abstrakcyjne, buduję własną wypowiedź, czy może narrację. A chcę mówić o zwyczajnych ludzkich sprawach: miłości, samotności, rozstaniach i przemijaniu. A że jest w tym także refleksja metamalarska, to oczywiste, – trudno uznać w XXI wieku, że obraz przenosi nas w odległe przestrzenie przez okno iluzji, lub że namalowana postać jest naprawdę tą postacią. Ważniejszy jest jednak dla mnie emocjonalny stosunek do tematu i wypowiedzi; i ta relacja jest dla mnie warunkiem sine qua non każdego obrazu. Obiektywność w sztuce nie istnieje, nasze artystyczne wypowiedzi są zawsze skrajnie subiektywne. I takie być powinny, – na tym zasadza się ich wartość. Dlatego często używam ekspresyjnego gestu, kadruję, używam skosów i przesuwam węzły kompozycji tak, by obraz przekazywał emocjonalne napięcie. Subiektywność i ekspresja gestu nie oznaczają jednak, ze pozwalam się obrazowi ‘prowadzić’. Zaczynając pracę nad obrazem wiem, co chcę powiedzieć i to mówię. A to, co w trakcie pracy zaskakuje i zmusza do rozwiązywania problemu na płótnie, jest częścią wypowiedzi. Obraz jest dla mnie tworem rozpiętym między intelektualnym konceptem a fizyczną realizacją. I znaczenia przekazywane w ten sposób, są przynależne tylko wypowiedziom artystycznym.
Podkreślam znaczenie doświadczenia w narracji malarskiej. Rozumiem je dość szeroko, to zarówno przeżycie, wspomnienie, jak i obserwacja. Wierzę, że oparcie na tej wartości buduje płaszczyznę porozumienia między artystą i odbiorcą. Bo nie sądzę, że sztuka powinna być rozumiana, powinna być raczej przeżywana. Na tej płaszczyźnie, to, co jednostkowo doświadczane i przekazywane przez twórcę, staje się doświadczeniem wspólnym.”

 

Fotorelacja z wydarzenia